A A A

Warsztaty dla studentów architektury: Niepełnosprawność - co to naprawdę znaczy?

Co roku organizujemy warsztaty dla studentów pierwszego roku architektury Politechniki Warszawskiej "Niepełnosprawność - co to naprawdę znaczy?". Warsztaty odbywają się w ramach zajęć prof. Ewy Kuryłowicz z projektowania architektonicznego. Studenci, poruszając się na wózkach inwalidzkich lub z zawiązanymi oczami próbują załatwić studenckie sprawy: wizyta w dziekanacie, bibliotece, punkcie ksero.Warsztaty odbywaja się dzięki uprzejmości Fundacji Aktywnej Rehabilitacji, która wypożyczya wózki inwalidzkie.

Artykuły w prasie na ten temat

Artykuł został opublikowany w "Życiu Warszawy", 23.05.2006

Studenci na wózkach

Przyszli architekci wzięli udział w nietypowych zajęciach

- To jest inny świat, trzeba wykorzystywać różne zmysły, na pewno przydaje się słuch - mówił Kuba Niebrzydowski, który przekonał się, co czuje osoba niewidoma.

Studenci pierwszego roku Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej poruszali się wczoraj na wózkach inwalidzkich i z zawiązanymi oczami. To zadanie miało im uświadomić, na jakie przeszkody architektoniczne narażone są codziennie osoby niepełnosprawne. Miejscem ćwiczeń był budynek wydziału, który nie jest dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych. Współorganizatorem zajęć była Fundacja na rzecz Transportowych Usług Specjalistycznych dla Niepełnosprawnych - TUS, która dostarczyła wózki.

Nieprzyjazne budynki

- Chcemy, abyście zobaczyli architekturę z innej perspektywy, bo to, co kiedyś zaprojektujecie i zostanie wybudowane, będzie służyło kolejnym pokoleniom - tłumaczył studentom tuż przed warsztatami Piotr Todys z fundacji TUS. - To są ćwiczenia, które pokazują, co się dzieje, kiedy budynek jest źle zaprojektowany - wyjaśniała prof. Ewa Kuryłowicz, która prowadzi zajęcia z projektowania wstępnego.

Studenci, poruszając się na wózkach inwalidzkich, przez prawie godzinę musieli dotrzeć do biblioteki, dziekanatu, na przystanek autobusowy i spróbować zadzwonić z wiszącego na wydziale aparatu telefonicznego. Zabawa szybko ustąpiła miejsca refleksji na temat kalectwa. Okazało się, że jazda na wózku inwalidzkim jest trudna nie tylko dla osoby niepełnosprawnej, ale też dla jej opiekunów. - To straszne, że wiele osób musi tak żyć każdego dnia - mówiła Magdalena Litaszewska, gdy wstała z wózka.

- Takie warsztaty na pewno wpłyną na moje projekty. Będę pamiętała o niepełnosprawnych, którzy też będą korzystali z tych budynków - zapewniała studentka. Podczas zajęć barierą okazał się brak windy na wydziale architektury, dlatego wózki, na których siedzieli studenci, ich koledzy znosili po schodach.

Chodzili po omacku

- Czułam się niekomfortowo, bo taki wózek jest ciężki. Zawsze musi być kilka osób, które pomogą znieść go z piętra - mówiła Klaudia Szymczewska. - Jest naprawdę trudno. Próbowałem dzwonić z telefonu przy wyjściu, ale nie dało się, nie dosięgałem słuchawki - opisywał swoje wrażenia Wojtek Rzymanek.

Inni studenci chodzili z zawiązanymi oczami. Ich również asekurowali koledzy z uczelni. Nie było im łatwo schodzić po schodach czy dojść na przystanek autobusowy. - Straciłem poczucie równowagi, tak jakby błędnik przestał prawidłowo funkcjonować, miałem zupełnie inne wyczucie odległości, ciężko mi było przypomnieć sobie, jak wygląda przestrzeń - mówił Michał Anwajder.

Studenci byli zadowoleni z formy zajęć. - Podobają mi się takie warsztaty, bo to najlepsza droga, aby poznać problemy osób, które żyją tak na co dzień - uważa Kuba Niebrzydowski.

Pewne wątpliwości miał jego kolega Michał Anwajder. - Te zajęcia na pewno wpływają na naszą świadomość, ale mam wątpliwości, czy da się całkowicie dostosować architekturę do potrzeb osób niepełnosprawnych. Na pewno należy budować poręcze, gdzie to możliwe umieszczać sygnały dźwiękowe - dodał student.

- Ćwiczenia, które odbywają się od trzynastu lat, miały być formą zabawy. Ale po chwili zachwytu studentów wózkiem jako pojazdem, pojawiła się u nich refleksja. Widzą, że takie życie jest straszne - mówił Piotr Todys.

Julia Sawicka

Artykuł został opublikowany w "Gazecie Wyborczej", 22.05.2006

Pouczająca lekcja o niepełnosprawnych dla przyszłych architektów

Opaski na oczach i wózki inwalidzkie lepiej uczą, jak projektować bez barier niż setka wykładów. Przekonali się o tym studenci architektury.

Wczoraj studenci architektury na własnej skórze doświadczyli, co to znaczy pokonywać bariery architektoniczne. W opaskach na oczach i wózkach inwalidzkich wykonywali zadania przygotowane przez prof. Ewę Kuryłowicz z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej oraz Piotra Todysa, prezesa Fundacji na rzecz Transportowych Usług Specjalistycznych dla Niepełnosprawnych.

Wojtek, siedząc na wózku, miał zejść z pierwszego piętra gmachu wydziału przy Koszykowej i skorzystać z telefonu przy wejściu. - Z pomocą kolegów udało mi się zjechać wózkiem po schodach, ściągnąć słuchawkę z uchwytu. Ale siedząc na wózku, nie mogę wybrać numeru. Z dołu nie widzę cyfr na tarczy. Nie mogę też dostać się do przycisków - relacjonował student.

Zadaniem Ani było dostać się do sklepu na rogu Lwowskiej i Koszykowej. - Ciężko. Każdy najmniejszy próg to przeszkoda. Wózek podskakuje na chodniku. Mam wrażenie, że się wywrócę.

Takie zajęcia ze studentami na wydziale architektury odbywają się co roku. Przed kilkunastu laty zaproponowała je Joanna Grodzicka, współzałożycielka fundacji TUS. Chorowała na stwardnienie rozsiane i sama poruszała się na wózku inwalidzkim.

Prof. Ewa Kuryłowicz, kierownik pracowni projektowania: - Zastępują sto wykładów. Co innego jest uczyć się o projektowaniu bez barier, a co innego na własnej skórze przekonać się, że trzeba myśleć o tych, co chodzą, i tych, co jeżdżą na wózkach. O tych, co widzą i o niewidomych.

Po zajęciach studenci odpowiadali na pytanie: co czujesz, stając przed przeszkodami, które czynią cię kompletnie bezradnym i zależnym od innych?

- Paraliż. Strach. Żal do architektów - odpowiadali.

Renata Czeladko

Artykuł został opublikowany w "Rzeczpospolitej", 23.05.2006 Nr 119

Architekci na wózkach

Studenci I roku architektury Politechniki Warszawskiej wcielali się wczoraj w role niepełnosprawnych. Uczestniczyli w warsztatach będących częścią wykładu "Projektowanie wstępne" prof. Ewy Kuryłowicz.

Przyszli architekci musieli wykonać kilka pozornie prostych zadań. Mieli m.in. na wózkach inwalidzkich dostać się do toalety i na zewnątrz budynku. Okazało się, że jest to prawie niemożliwe. Po schodach wózki znosić musieli koledzy (nie ma wind), a drzwi świeżo wyremontowanych toalet są za wąskie. - Nie spodziewałem się, że poruszanie się na wózku to aż taki problem - ocenia Marcin, jeden z uczestników. Zgadza się z tym Piotr Wilbik, projektant w pracowni Stefana Kuryłowicza. 8 lat temu też uczestniczył w takich warsztatach. - Dzięki nim staram się tak projektować swoje budynki, by niepełnosprawni mogli się w nich swobodnie poruszać - mówi.

kka


TUS jest organizacją pożytku publicznegoPrzekaż jeden procent podatku na Fundację TUSSkładamy serdeczne podziękowania, tym którzy przekazali 1% podatku na rzecz naszej Fundacji. Pragniemy zapewnić, iż wszystkie pozyskane środki przeznaczone będą na wspieranie osób niepełnosprawnych. Jednocześnie wraz z podziękowaniami chcielibyśmy prosić, o dalsze wspieranie naszych działań, poprzez przekazywanie 1% podatku na rzecz naszej Fundacji.